Danuta Ananieva
62 lata, Kočani
1
2
3

Biografia

Danuta urodziła się w 1950 roku w Szczecinie. W Poznaniu skończyła studia na tamtejszym Uniwersytecie i uzyskała tytuł magistra historii. Po studiach pracowała w PKS w wydziale propagandowo-informacyjnym, gdzie wydawano gazetę, tworzono banery informacyjne. Ta praca dawała jej wiele satysfakcji, ponieważ dzięki niej mogła poznać wielu interesujących ludzi.
Męża poznała na wakacjach w Bułgarii, gdzie widzieli się tylko dwie godziny – ledwie zdążyli wymienić się adresami. Po powrocie dostała od niego pierwszy list, w którym złożył jej… propozycje małżeństwa. Jednak wtedy wywołało tu u niej tylko atak śmiechu, bo przecież wcale się nie znali. Dlatego zamiast jej reki dostał zaproszenie na pierwszą wizytę w Polsce. Jak wspomina Danuta, przyszły mąż przyjechał akurat na Wszystkich Świętych, kiedy w pociągach panował niesamowity tłok. Specjalnie dla niej zakochany Macedończyk przed swoją pierwszą wizytą nauczył się podstaw języka polskiego.
Dziś Danuta pracuje jako dyrektorka biblioteki miejskiej w Kočani. Ma dwoje dzieci – syna i córkę.

Przed migracją

Danuta urodziła się w 1950 roku w Szczecinie. Tam też skończyła liceum. Na studia poszła na Uniwersytet w Poznaniu, gdzie uzyskała tytuł magistra historii. Po zakończeniu studiów dostała pracę w zakładach PKS, w wydziale propagandowo-informacyjnym. Tamten okres wspomina jako interesujące doświadczenie – podobała jej się energia miejsca w którym przyszło jej pracować, ciągły kontakt z ciekawymi ludźmi.
Przyszłego męża poznała na wakacjach w Bułgarii. W 1976 roku wyemigrowała do Macedonii, by tam zamieszkać z mężem. Rodzina na jej decyzję o wyjeździe zareagowała raczej pozytywnie – poza jedną ciotką: „Ja mam taką ciotkę w Warszawie, to nie była ta – myślę – prawdziwa ciotka, przyjaciółka mojej mamusi… I ona była najbardziej… sprzeciwiała się mojemu małżeństwu. I jak byliśmy w Polsce, pojechaliśmy do niej z moim mężem Stojanem i ona przygotowała obiad i grzyby… a Stojan… nie jedzą – tylko peczurki [pieczarki]… I jak to widział, to się pytał: «czy ona chce mnie otruć?». A ona nie wiedziała, że on wszystko rozumie. I jak mnie przycisnęła, w kuchni, i mówi: «Ty się zastanów… Tam jest jak w Turcji, będziesz musiała buty mu czyścić…». I ja jak przyjechałam ostro uważałam, żeby czasami butów mu nie wyczyścić”.

Migracja — motywacja

Danuta wyjechała do Macedonii z miłości do męża. I nie ma co się dziwić – musiał być bowiem szalenie przystojnym mężczyzną, na co mogłaby wskazywać choćby ta historyjka opowiedziana przez Danutę: „on jest… ma taką typową urodę z tych bałkańskich terenów. Ciemną skórę ma, czarne oczy, czarne włosy – znaczy miał, bo teraz już osiwiał. Zdarza się… i ślub braliśmy w Polsce, w Szczecinie, i robiliśmy zdjęcia, i poszłam do fotografa, i zdjęcia były wyłożone i przede mną jedne dwie dziewczyny były. I jedna mówi do drugiej: «popatrz, jaki fajny chłopak, czarny, a dziewczyna taka przeciętna. Ale chłopak fantastyczny!» To znaczy – Polkom podobają się takie wschodnie typy, jak arabskie, z takimi wąsami czarnymi…”. I tak oto w 1976 roku Danuta, zakochana po uszy, przyjechała do Macedonii.
Na początku zamieszkali z mężem u jego mamy, wdowy (z czasem udało im się zbudować własny dom). W 1978 Danuta dostała pracę w bibliotece miejskiej. Znalezienie pracy bardzo ułatwił jej dekret Josifa Broz Tity, który wszedł wówczas w życie, ponieważ nakazywał zatrudnić wszystkie osoby mające wyższe wykształcenie – a Danuta mając tytuł magistra bez problemu spełniała ten warunek.

Danuta Ananieva

Migracja – adaptacja

Aklimatyzacja w nowym środowisku przebiegała stopniowo. Z pewnością dużym ułatwieniem był stały kontakt z Macedończykami w pracy, a także szerokie grono znajomych. W Kočani bardzo się zaprzyjaźniła zarówno z przyjaciółmi męża, jak i ze swoimi współpracownikami. Dziś ma duże grono przyjaciół. Okazją do wspólnych spotkań są na przykład imieniny. Ponieważ jednak w Macedonii to święto nie funkcjonuje, to: „nie mamy imenden [imieniny], nie mamy w domu, tutaj trochę inaczej tutaj te imieniny… To są dni, które sławią imiona świętych ludzi… A w domu nie mieliśmy takiego dnia, i dlatego przyjaciele nasi, każdy miał swój imenden [imieniny] i normalnie chodzisz, ale też chcesz mieć swój, więc pierwszego dnia Bożego Narodzenia wszyscy przyjaciele przychodzą do mnie na święta. 24 mam wigilie, z rodziną obowiązkowo, teraz i zięć przychodzi, a pierwszy dzień przychodzą sąsiedzi, przyjaciele”.
W przypadku Danuty problemy związane z przeprowadzką do Macedonii miały bardzo zróżnicowany charakter. Przede wszystkim moja rozmówczyni dostrzega pewne zasadnicze różnice między życiem w Polsce a w Macedonii, związane na przykład ze statusem kobiety: „myślę, że ciężej się żyje w Macedonii. I dla kobiet jest ciężej… kobieta w Polsce… ja dopóki żyłam, myślę że status kobiety polskiej zawsze był wyższy niż tutaj… (…) Myślę, że cięższe jest życie… zależy to też od mężczyzn, ale tutaj mężczyźni mniej pomagają kobietom tutaj macedońskim niż Polacy. Nie mówię o moim mężu – został w domu i bardzo mi pomaga, i ugotuje coś, i odkurzy… Ale więcej Macedończyków raczej nie pomagają…”

Życie codzienne w Macedonii

Dziś Danuta nadal pracuje w bibliotece miejskiej, już nie jako szeregowy pracownik lecz dyrektorka tej instytucji. Jednak jej działalność na polu kultury nie ograniczała się jedynie do biblioteki, ponieważ była też aktywnym członkiem jednego z towarzystw polonijnych. W ramach swojej działalności w stowarzyszeniu przyjaźni polsko-macedońskiej zorganizowała między innymi dwie wystawy w Kočani. Pierwsza ukazywała twórczość współczesnych polskich malarzy, Danucie udało się nawet wypożyczyć obrazy ze zbiorów muzeum w Skopju. Druga zaś dotyczyła polskich książek przetłumaczonych na macedoński, ewentualnie na serbsko-chorwacki.
Danuta przetłumaczyła też na język macedoński poezję Artura Oppmana, która została opublikowana w Macedonii w dwujęzycznym wydaniu: „przetłumaczyłam Koncert Szopena na macedoński, dlatego że często z filharmonii polskiej przyjeżdżali tutaj i czytało się po polsku, ale ja miałam takie marzenie, żeby przetłumaczyć Koncert Szopena Artura Oppmana na macedoński. I naprawiłam [zrobiłam] tłumaczenie i myślę, że kilka razy ta poema była czytana na uroczystościach w Skopju, w Bitoli, w Prilepie, w Tetovie”.

Tożsamość

Stosunek do własnej tożsamości jest w przypadku Danuty dosyć skomplikowany. Z jednej strony jest świadoma tego, że przez te wszystkie lata bardzo związała się z Macedonią i jej mieszkańcami. Jednocześnie jednak w głębi duszy wciąż czuje się Polką: „żyjąc teraz w Macedonii powekje [bardziej] się czuję jak Macedonka, dlatego że żyje tym życiem macedońskim… Ale w momencie, kiedy imam [mam] kontakt z Polską – czuję się… normalnie – to nie możesz zgubić… My mamy to obywatelstwo polskie, ja, córka i syn, tylko mąż nie ma… I zawsze się gniewa – że tyle lat się męczy z nami Polakami i powinien też otrzymać paszport Polski."