Ryszard Banowski
74 lata, miejsce zamieszkania: Skopje
1
2
3

Biografia

Pan Ryszard urodził się w Macedonii Egejskiej. Z powodu wojny domowej, która wybuchła w Grecji po zakończeniu drugiej wojny światowej, w 1948 roku, po licznych perypetiach, trafił do Polski wraz z młodszym bratem. Po przyjeździe do Polski chłopcy zostali umieszczeni w domu dziecka w Lądku Zdroju, a potem w Zgorzelcu.
Po ukończeniu szkoły podstawowej, w 1954 roku, Pan Ryszard rozpoczął naukę w szkole ceramicznej w Bolkowie. To właśnie tam poznał swoją przyszłą żonę. Po zakończeniu edukacji obydwoje rozpoczęli pracę w hucie szkła w Piechowicach. Tego samego roku wzięli ślub. We wspomnianej fabryce pracował przy grawerowaniu kryształów – z czasem uzyskał w tej dziedzinie tytuł majstra. W 1964 roku po raz pierwszy przyjechał do Macedonii w odwiedziny do rodziny. W 1976 roku, za namową najbliższych, przyjechał tam z całą swoją rodziną. Do dziś przeklina dzień w którym zgodził się wyjechać z Polski – którą dziś uważa za swoją ojczyznę..
Ma trojkę dzieci – dwie córki i syna. Córki mieszkają obecnie w Australii, a syn razem z nim i z żoną.

Przed migracją

Zaraz po II Wojnie Światowej w Grecji wybuchła wojna domowa. W 1948 roku Pana Ryszarda (wraz z bratem) wywieziono z Grecji. Najpierw trafili do Macedonii, do Bitoli, gdzie spali w stodołach, na słomie. Potem wyjechali do Rumunii, a stamtąd trafili do domu dziecka w Lądku Zdroju. W 1950 roku trafił do domu dziecka w Zgorzelcu, gdzie przebywał do 1954 roku. Wtedy to musiał podjąć decyzję o dalszej edukacji. Bardzo zależało mu na tym, by wyjechać z domu dziecka. Nie chciał jednak opuszczać kolegów Macedończyków: „Sam między Polakami, sam jeden, nie.. dziwnie było mi. I kierownik domu dziecka mówi – „Risto, mówi, przeciez ty bedziesz tutaj w domu dziecka, tylko bedziesz chodzic do szkoły tam ". "Nie, jak tych nie przyjmą ja też nie zostaję". No i wtedy przeczytaliśmy o Bolkowie. do Bolkowa.. Tam go też nie przyjęli. Ale my żeśmy powiedzieli, że jak on nie zostanie przyjęty, to my też nie zostajemy. I tak przyjęli i jego, kolegę. I tak zostaliśmy tam i tam żeśmy szkolę skończyli”.
Dziś trudno sobie wyobrazić z jakimi prozaicznymi problemami musieli borykać się ci młodzi kawalerowie. Ponieważ nie mieli żelazka, spodnie prasowali składajac je „w kancik”, przykrywając prześcieradłem i śpiąc na nich.

To własnie w szkole w Bolkowie pan Ryszard poznał swoją przyszlą żonę, z którą pobrali się zaraz po zakończeniu edukacji. Żeby wziąć ślub potrzebna była metryka urodzenia. Gdy młodszy brat pana Ryszarda dostał mozliwość wyjazdu do Jugosławii, pan Ryszard niewiele mysląc poprosił go ,żeby i jemu wysłali taki akt urodzenia, to i on dołączy do rodziny w Macedonii. Był to jednak tylko podstęp, gdyż jego prawdziwym celem było wzięcie ślubu z panią Stanisławą.

Migracja — motywacja

Pan Ryszard często podkreślał w naszej rozmowie, że nie chciał wyjechać do Macedonii: „ja raz miałem już dokumenty, jeszcze jak chodziliśmy do szkoły. Matka z braćmi robili żebym przyjechał..wezwali mnie do domu dziecka we Wrocławiu, dyrektor domu dziecka mowi >>Panie Ryszardzie, wracasz sie do Jugosławii<<. Ja zacząłem płakać… >>Ja nie chcę do Jugosławii..<<. >>To napisz zaświadczenie, że nie chcesz jechać do Jugosławii<<. Napisałem i zostawili mnie w spokoju. (…) I potem drugi raz dostałem papiery, już pracowałem.. Wziąłem papiery z ambasady jugosłowiańskiej.. Wziąlem papiery i wyrzuciłem..”. Takie zachowanie może dziwić, jednak doświadczenia pana Ryszarda jeszcze z czasów wojny domowej były bardzo traumatyczne: „ja wiem co my mieliśmy w Grecji.. Jak ta wojna domowa była. Ojca zamordowali, nas chcieli wszystkich.. Dom nam spalili.. Chcieli wszystkich zamordować.. Wojska rządowe, ten jeden.. ja zacząłem płakać.. jeden policzek, drugi policzek.. postawili wszystkich – mamę, babcię, młodszego brata – chcieli nas wszystkich rozstrzelać. I ten jeden mówi >>zostaw<< mówi, >>może ludzie prawdę mówią..<<. Bo zobaczyli, że do nas partyzant, do naszego domu wlazł.. I tak.. I ile razy ja w Polsce śniłem, że jestem tu, w Jugosławii, i płakałem >>po co ja się wróciłem<<. Ja rano jak się budziłem, to poduszka była mokra od łez. I nie chciałem tutaj wrócić – na Bałkany”.
Jednak pod wpływem nalegań rodziny przyjechali do Macedonii. Jedną z ważnych motywacji do wyjazdu był fakt, że w Macedonii mieszkała jego najbliższa rodzina – mama i bracia.

Ryszard Banowski

Migracja – adaptacja

Warunki mieszkaniowe zaraz po przyjeździe okazały się być bardzo skromne. Zmieszkali razem z innymi rodzinami uchodzców w dzielnicy Kisela Voda. Dostali jednopokojowe mieszkanie, z wspólną łazienką na korytarzu. Obydwoje bardzo źle wspominają ten okres swojego życia jako niezwykle trudne doświadczenie. Jak mówi Pan Ryszard: „przekląłem dzień kiedy zdecydowałem się przyjechać tutaj, do Jugosławii. Żebym wiedział, za to co nas tutaj czeka… Żeby mi droga była, mówię, z Plechowic do Skopje złotem zasłana, nie ruszyłbym się…".
Po przyjeździe sam musiał wszystko załatwiać – posłać dzieci do szkoły, znaleźć sobie pracę. Zatrudnienie znalazł w lokalnej hucie szkła.
Z tego okresu Pan Ryszard opowiedział mi też jedną ciekawą historię. Otóż niedługo po tym, jak zamieszkali w Macedonii, delegacja z huty szkła w której pracowali w Polsce, wracając z wizyty w Grecji postanowiła go odwiedzić. Widząc, w jakich warunkach przyszło im żyć, zaproponowali że pomogą im wrócić do Polski. Chcieli przy tym nie tylko im pomóc, ale też odzyskać cenionego pracownika. Pan Ryszard jednak jak sam dziś mówi wstydził się wracać. Postanowił więc zachować się honorowo i pozostać w Macedonii, mimo tak ciężkich warunków, w jakich przyszło mu żyć.

Życie codzienne w Macedonii

Pan Ryszard jest dziś już na emeryturze. Z innymi Polakami ma już raczej sporadyczny kontakt. Spotyka się z nim wraz z żoną na kawę czy żeby pograć w karty. Wielką radoscią są dla niego wnuki, które obecnie wraz z rodzicami mieszkają w Australii. W grudniu tego roku wybiera sie wraz z żoną z wizytą do nich.
Oboje z zoną lubią wspominać swoje niezwykłe losy – a szczególnie czasy, które spędzili wspólnie w Polsce. Warto zauważyć, że z Polską wiąże swoje najlepsze wspomnienia, i często podkreśla w rozmowie, że to były najlepsze lata jego życia. Lubi przypominać różne zabawne anegdotki. Przykładem może być tu historia jego wizyty u fryzjera, którą opowiedział mi pokazując wspólne zdjęcie z żona, na którym jest jeszcze posiadaczem ciemnej, bujnej fryzury: „[na tym zdjęciu –A.F.] ja 16 lat mam, i żona 16 lat jak miała. Z tymi włosami poszedłem do fryzjera. I wiesz co? Nie chciał mnie strzyc. I ten fryzjer mówi.. nie mogę cię strzyc. Idź do jakiegoś młodszego. Co ty, chcesz żebym ja zawału serca dostał przy tych twoich włosach?. Nie chciał mnie strzyc. Naprawdę nie chciał“.
Widać, że do dnia dzisiejszego, łączy go z żoną szczególna więź. Wymieniają spojrzenia, uśmiechy.. Jednocześnie nie szczędzą sobie drobnych, czułych złośliwości: „także mówię – pani Stasiu – pięćdziesiąt parę lat z tobą się męczę”.

Tożsamość

Pan Ryszard uważa Polskę za swoją ojczyznę i czuje się Polakiem. Co ciekawe, długie lata pobytu w Polsce odcisnęły swoje piętno na jego akcencie. Do dziś ludzie słysząc jak mówi zwracają mu uwagę: "ty nie jesteś stąd”.