Natalija Gura
21 lat, Radovis
1
2
3

Biografia

Natalija jest córką Polaka i Macedonki. Urodziła się i wychowała w Radovis, ale od najmłodszych lat – mimo rozwodu rodziców, a dzięki staraniom matki – uczyła się języka polskiego i brała udział w życiu macedońskiej Polonii. Po ukończeniu szkoły średniej zaczęła studia w Krakowie, ale wakacje zimowe i letnie spędzała zawsze w macedońskim domu. Po trzyletnich studiach ekonomicznych wyjechała na wolontariat do Indii, a potem przez prawie rok pracowała w Malezji. Tam przyjęła chrzest w kościele baptystycznym, z którym jest związana od dzieciństwa. Swoją przyszłość widzi w Polsce, jednak nie ze względu na sentyment – w przeciwieństwie do starszego brata, również pół-Polaka, czuje się Macedonką – a raczej z powodów ekonomicznych: w Polsce widzi dla siebie większe szanse. Póki co w czasie wakacje zostaje w Radovis. Od września planuje znaleźć pracę w Londynie, albo przynajmniej pozwiedzać Anglię.

Przed migracją

Ojciec Nataliji poznał jej matkę w Macedonii, dokąd przyjechał w sprawach zawodowych – był jednym z polskich inżynierów sprowadzonych do Radovis, żeby zorganizować produkcję w fabryce mrożonek. Został na dwanaście lat – opuścił Macedonię po rozpadzie Jugosławii, chyba w połowie lat dziewięćdziesiątych. Prawdopodobnie nigdy nie czuł się w Macedonii dobrze. Zgodnie z tym, co mówią jego była żona i córka, nigdy nie nauczył się języka i opuścił kraj, kiedy Natalija miała jakieś cztery lata.
W przypadku Nataliji było na odwrót – wyemigrowała do Polski. Dzieciństwo i młodość jednak spędziła w Radovis. W tym czasie trzy razy wyjeżdżała na kolonie organizowane w różnych miejscach w Polsce dla dzieci polskiego pochodzenia, głównie ze wschodniej Europy. Zwiedziła między innymi Gdańsk, Poznań i Wrocław i wyniosła z Polski wspaniałe wrażenia i wyidealizowany obraz kraju: „Wtedy wydawało się, [że jest tam] tak ciepło, że ludzie są tacy otwarci… – opowiada – A jak pojechałam na studia, to całkowicie odwrotnie!”
W domu mama uczyła ją języka polskiego – przygotowywała różne ćwiczenia, oglądała z nią polską telewizję, dbała też o to, żeby córka brała udział w życiu macedońskiej Polonii. Natalija do dziś pamięta, kiedy na jakiejś akademii musiała przeczytać na głos długi tekst o bohaterze, którego nazwiska nie mogła wymówić – Tadeuszu Kościuszce.
Kiedy miała dwanaście lat, jej mama wyjechała na kilka lat do pracy do Włoch. Natalija została ze starszym bratem i przeszła na protestantyzm. Potem brat pojechał na studia do Krakowa i już tam został. Wkrótce i ona miała iść w jego ślady.

Migracja — motywacja

O migracji w rodzinie Gurów można by opowiedzieć przynajmniej dwie, jeśli nie więcej opowieści. Pierwsza – to migracja ojca Nataliji do Macedonii. Druga – wyjazd Nataliji na studia do Polski. W międzyczasie jej matka wyemigrowała do Włoch. Sama Natalija zaś po skończeniu studiów na rok wyjechała do Indii i Malezji…
Natalija do Polski zaczęła jeździć, kiedy miała osiem lat. Na początku na kolonie, potem do też do ojca i w końcu brata, kiedy i on się tam przeniósł. Kiedy skończyła liceum, postanowiła studiować, jak brat, w Krakowie. Widziała w naszym kraju więcej szans dla siebie niż w Macedonii. Nie mogła już skorzystać z programu stypendiów rządu polskiego dla obcokrajowców – w jego ramach pierwszy rok studiów mogłaby spędzić na nauce języka polskiego – i zdała na ekonomię na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie jako Polka.

Natalija Gura

Migracja – adaptacja

Wyjeżdżała do Polski z wielkimi oczekiwaniami. Szybko jednak się rozczarowała– przede wszystkim ludźmi. Tak opisuje różnicę między Polakami a Macedończykami: „Macedończycy to ciepły naród, bardzo otwarty, bardzo gościnny. Nawet jak ma mało, to jest szczęśliwy, nie narzeka tak, jak Polacy. Bo pierwsza wada Polaków – narzekanie od rana do wieczora”. Z drugiej jednak strony potrafiła nauczyć Polaków bawić się po bałkańsku – jej imprezę osiemnastkową, którą zorganizowała w akademiku, pamięta się do dzisiaj.
Na początku miała problemy językowe, zwłaszcza z terminami ekonomicznymi, których nie znała nawet po macedońsku. Okazuje się jednak, że braki w tej materii budzą litość wykładowców, więc nawet kiedy opanowała już język, nie zapominała dodawać: „Panie, ja polski słabo mówię! Ja obcokrajowka!”. Zasadniczo jednak wszyscy myśleli, że jest z Polski, czasem z powodu akcentu brano ją za Ślązaczkę i zawsze wywoływała zdziwienie, kiedy mówiła, że jest Macedonką.
Lubi Polskę ze względów, przede wszystkim, ekonomicznych: „Jak dla mnie w Polsce było dużo więcej szans – mówi – I od razu po studiach można znaleźć bez problemu jakąś pracę.” W porównaniu z Macedonią ocenia Polskę jako państwo znacznie lepiej funkcjonujące: „W Polsce masz dużo takiej swobody, żeby robić, co chcesz. A tutaj jesteś ograniczony przez resources [zasoby], że tak powiem. Po prostu… otoczenie ci nie pozwala robić, co chcesz. Chcę iść pływać – nie mogę, chcę cokolwiek robić – nie można. No a właśnie w Polsce nie jesteś w ogóle ograniczony. Czego chcesz, po prostu możesz sobie pozwolić. Chyba że brak ci kasy.”

Życie codzienne w Macedonii

Teraz, jeśli przyjeżdża do Macedonii, to tylko na wakacje albo na święta. W wakacje ma w końcu szansę spotkać się ze znajomymi na kawie. Kiedy przyjeżdżała ze studiów na święta, miała wolne w czasie świąt katolickich, jej prawosławni znajomi byli ciągle np. w Skopju. Radovis to jednak za małe miasto na jej duże potrzeby. Nie ma gdzie uprawiać sportu, rozrywka nie taka, nawet kościół za mały i za spokojny.
Wkrótce zamierza wrócić do Polski, tym razem już w poszukiwaniu pracy. Ma tę przewagę nad koleżankami i kolegami, że skończyła studia w wieku dwudziestu lat – rodzice posłali ją do szkoły, kiedy miała lat pięć. Dlatego teraz może jeszcze poświęcić dwa lata na zastanawianie się, co chce robić w życiu, i na podróże. Próbowała już swoich sił na wolontariacie w Indiach – zrezygnowała z niego po dwóch miesiącach, kiedy dostała propozycję pracy w Malezji. Prawie rok spędziła jako asystentka w biurze pewnej firmy gazowniczej w Kuala Lumpur i już nie chce wracać do Azji.

Tożsamość

Po kilkuletnim pobycie w Polsce z całą mocą może stwierdzić, że czuje się Macedonką – ze względu przede wszystkim na charakter: otwartość, pozytywne myślenie. Po ojcu, a w zasadzie po jego matce, odziedziczyła ponoć tylko wygląd.