Monika Risteska
1
2
3

Biografia

Monika urodziła się w podwarszawskim Wołominie. Przez kilka pierwszych lat mieszkała w Kobyłce, gdzie opiekowała się nią w dużej mierze babcia. Z tego okresu nie pamięta rówieśników, lecz samotne zabawy, kreskówki czy potrawy które ukochana babcia przyrządzała. Tuż przed rozpoczęciem nauki Monika z całą rodziną przeprowadziła się do Macedonii, do Skopje. Rozpoczęła naukę od razu po macedońsku, powoli przyzwyczajając się do zmiany miejsca. Mimo że zawsze chciała wrócić do Polski, to w Macedonii obroniła licencjat z dziennikarstwa i studiuje wymarzoną produkcję filmową. Na mieszkanie w Kobyłce, swoim kraju lat dziecinnych, chce znaleźć czas po studiach.

Przed migracją

Monika właściwie do szóstego roku życia mieszkała z całą rodziną w Kobyłce pod Warszawą. Najlepiej z tego okresu wspomina babcię, wspólne spacery z nią do kościoła, zabawy. Sama o tym czasie mówi: „Ona mnie wychowywała praktycznie. Mama chodziła do pracy. Całe dnie spędziłam z babcią i zimy i lata. ona wymyślała jakieś zabawy, razem szyłyśmy, wyszywałyśmy, robiłyśmy biżuterię, koraliki, uczyła mnie piec ciasta, robiłyśmy wszystko, robiłyśmy jedzenie, babeczki. " Monika pamięta smak pomidorówki, kopytek i szarlotki. Pamięta też ulicę przy której mieszkała, „która nie była asfaltowana i chyba do dzień dzisiejszy nie jest, z takiego żwiru, taka czarna i jak raz upadłam jak szłam do kościoła z babcią albo jak szłam ze sklepu to sobie całe kolano zdarłam, bo te kamienie są takie ostre”.
W tym czasie w domu mówili w dwóch językach. Mimo iż rodzice uczyli się języka partnera, to o ile Monikę pamięć nie zawodzi, do dzieci zwracali się każdy w swoim ojczystym. „Moim zdaniem to zaczęłam mówić i po polsku i po macedońsku w tym samym czasie, nawet nie mogę sobie tego przypomnieć.” – twierdzi dzisiaj. Jednak dzieci zostały ochrzczone w kościele katolickim i obchodzono głównie świeta katolickie, przynajmniej dopóki mieszkali w Polsce.

Migracja — motywacja

Wyjazd do Macedonii nie był nagły. Rodzice Moniki budowali w Skopje dom. Cała rodzina przyjeżdżała kilkukrotnie, czy to sprawdzić stan budowy czy przygotować się na stałą przeprowadzkę. Z okresu tuż przed przeprowadzką Monika wspomina momenty, kiedy ukochana babcia starała się przygotować wnuczkę do rozłąki. Mimo że była jeszcze dzieckiem świadomie zdawała sobie sprawę z przeprowadzki. „jakoś od małego byłam świadoma, że nie będziemy mieszkać w Polsce na stałe, ze po prostu będziemy musieli się przenieść do Macedonii.”. Podróż między Kobyłką a Skopje odbyli samochodem. Dzisiaj wydaje jej się to niemal niemożliwe. Nie tylko ze względu na niedogodności takiej drogi z dwójką małych w sumie dzieci (sześcioletnią Moniką i zaledwie o kilka lat starszym bratem), ale głównie ze względu na ilość bagażu . „Nie wiem jak nam się to udało, bo teraz jak wyjeżdżamy na wakacje, to zawsze nie możemy zabrać wszystkiego co planujemy, nie wiem jak to wyglądało naprawdę czy to było dwa razy czy tylko raz. Nie mogę sobie przypomnieć, nie wiem nawet jakim samochodem przyjechaliśmy.”
Z samego początku życia w Macedonii Monika pamięta niewiele. Macedońskie piosenki które śpiewała bawiąc się sama na ulicy (w okolicy nie byo dzieci w jej wieku), pozostawione w Polsce ukochane lalki i w końcu radość z własnego pokoju, który dostała w nowej ojczyźnie.

Monika Risteska

Migracja – adaptacja

Monika łatwo przywykła do życia w nowym miejscu. Wciąż pamięta jak przed wyjazdem mówiła „babciu nie chcę, pamiętam, że jej coś takiego mówiłam, że nie chce mi się, chcę się bawić codziennie i było fajnie. Znaczy tego nie mogłam pojąć, że pójdę do innego środowiska i tam od razu będę musiała zacząć chodzić do szkoły. I to w innym języku, znaczy w języku, który praktycznie znam, ale obce dzieci, obce ludzie. Nie wyobrażałam sobie kompletnie jak to będzie wyglądać, w ogóle wiedziałam, że czeka na mnie taka jakaś zmiana kompletna, że będę odcięta od babci, od tych codziennych zabaw.” Mimo to łatwo przywykła do nowego świata. Do szkoły do której chodziła dużo dzieci było „innych” – romskich, albańskich. Nie była wyjątkiem pod względem pochodzenia czy wiary. Zdarzało się że zapraszała kolegów i koleżanki na polskie przysmaki. Szczególnie smakował im sernik, jednak praktycznie nikt ze znajomych nie przekona się do innej polskiej słodkości – kisielu.

Życie codzienne w Macedonii

Monika, mimo młodego wieku, wie co chciałaby robić w życiu. Dlatego, mimo tęsknoty za Polską, nie wróciła tam dotychczas. Powód może wydawać się prozaiczny – w czasie gdy miała rozpocząć studia nie było naboru na jej wymarzony kierunek. Dlatego to w Skopje ukończyła najpierw licencjat z dziennikarstwa, a obecnie studiuje produkcję filmową. Tym właśnie chciałaby się zająć w przyszłości.
Stara się być aktywna na gruncie polonijnym, bierze udział w konkursach polonijnych, jest przedstawicielką Fundacji Młodej Polonii w Macedonii. Ze swojego pochodzenia stara się zrobić atut, wydawałoby się, że w jakiś sposób wręcz dostępny jej skrawek Polski chłonie. Czyta książki, ogląda filmy, nie wstydzi się nawet, ze zna przeboje Disco Polo, mimo że sama ich nie słucha. „Ale też znam, bo wstyd by mi było jak bym jej nie znała, co to jest, także znam „majteczki w kropeczki ohohoho””
Zdaje się, że szkoda jej trochę, że święta, zarówno katolickie jak i prawosławne, obchodzą tyko w najbliższym gronie rodzinnym. Czasem tylko wpadną jacyś znajomi, spróbować specjałów przyrządzonych przez jej matkę. Tęskni za kuzynami zostawionymi w Polsce, których nie miała okazji lepiej poznać.
Łączy w sobie polskość i macedońskość. Szczególnie widoczne jest to w jej podejściu do języka, jakim się posługuje na co dzień. Sama mówi: „Znaczy jak myślę, to chyba myślę bezjęzycznie nie wiem jak to określić, przetłumaczyć w głowie mojej. Czuje się jakbym była na tym samym poziomie i po macedońsku i po polsku, ale czuje, że powinnam więcej czytać, bo jakoś ten polski czuję jakby mi zanikł w głowie, także muszę stale sobie odświeżać ten język. Ale stwierdziłam, że mam czasami trudności z wysłowieniem się po macedońsku, bo o za dużo rzeczach myślę w tym samym czasie i brakuje mi słów, aby to wszystko opowiedzieć i się wysłowić. Ale jak jesteśmy w domu to mówimy mieszanie. Znaczy można powiedzieć, że z czasem trochę więcej po macedońsku, ale mieszanie. Praktycznie zależy od myśli, która pierwsza przyjdzie do głowy.”

Tożsamość

Monika, mimo że chciałaby wrócić do Polski, pomieszkać przynajmniej trochę w domu z dzieciństwa, czuje się i Polką i Macedonką. Podkreśla, że jej uczucia się zmieniają: „nie mogę nawet tego wytłumaczyć, bo jak dorastam, jak dojrzewam zmieniają się moje poglądy i właśnie te takie uczucia macedońsko-polskie. Za czasem stwierdzam, że jestem dzieckiem świata, że po prostu stwierdziłam, że nie ma takich nacji. Jak to powiedzieć po polsku? Narodowości no, że nie ma już takich granic między narodowościami, bo według mnie to wszystkie te nacje i narodowości są pomieszane, że geny całego świata są tak pomieszane, że nie istnieje prawdziwy Polak, prawdziwy Macedończyk, prawdziwy Amerykanin. Amerykanin nie, bo Amerykanie są z Wielkiej Brytanii, ale wiesz o co mi chodzi? Bo było tyle wojen i rewolucji i narody się normalnie przemieszczali z jednego miejsca na drugie, także według mnie nie ma czystych narodowości i właśnie z tego powodu czuję się jakbym była dzieckiem świata. Nawet nie wiem i nie mogę wiedzieć kim byli moi przodkowie, moi praprapradziadkowie.”