Zofia Samaradzińska
Skopje
1
2
3

Biografia

Zofia urodziła się w Lubinie. Wiek nie ma dla niej większego znaczenia, więc go nie podaje, jest najmłodsza z trójki rodzeństwa. Dzieciństwo to dla niej cudowny okres, ponieważ miała bardzo kochającą się i szanującą rodzinę. Ojciec zmarł, gdy miała zaledwie czternaście lat, ale to właśnie on miał największy wpływ na jej charakter. Od dziecka była bardzo aktywna, lubiła się angażować, zwłaszcza w czynności artystyczne. Szkołę podstawową i średnią ukończyła w Lubinie. Jako studia wybrała reżyserię teatru lalek w Lublinie. Kiedy odwiedzała swoją siostrę, mieszkającą z mężem w Macedonii, całkiem przypadkowo poznała swojego przyszłego męża. Młodzi zamieszkali po ślubie w Skopju. Początkowo było im ciężko finansowo, ale po latach ich sytuacja się ustabilizowała. Zofia nauczyła się dosyć szybko języka. W Skopju urodziła dwóch synów, starszego Aleksandra i młodszego Daniela. Brakuje jej Polski, ale lubi swoje życie w Skopju. Pracuję jako tłumacz, pomaga polskim żołnierzom stacjonującym w Kosovie i Macedonii.

Przed migracją

Zofia urodziła się w Lubinie ostatniego dnia zodiakalnego Byka – jak sama mówi. Jej rodzina przeniosła się tam z województwa łódzkiego, ojciec przed drugą wojną światową był kierownikiem szkoły w Wieluniu, a po wojnie skierowano go na „ziemie odzyskane”. Był to człowiek aktywnie działający na rzecz lokalnej społeczności, w Lubinie wszyscy go znali i szanowali. Zofia czuła się ogromnie związana ze swoją rodziną: „Miałam wspaniałych rodziców. Wspaniałego brata, siostrę, babcię.”, ale najbardziej z przedwcześnie zmarłym tatą, który ukształtował ją jako człowieka: „Ja miałam bardzo kochanego ojca, który szybko mnie opuścił, gdy miałam czternaście lat, ale te czternaście lat właśnie, życia razem z nim, zbudowało cały mój charakter.” Nigdy się nie nudziła, ponieważ nie miała na to czasu, została wychowana na osobę, która czuję potrzebę robienia czegoś istotnego w życiu i to nie tylko dla siebie. Bardzo lubiła „swoje” miasteczko, udzielała się społecznie, miała tam wielu kolegów i koleżanek, tam też ukończyła szkołę o profilu muzycznym. Po szkolę średniej za namową dyrektora domu kultury, wybrała się do Lublina, aby studiować reżyserię teatrów lalkowych. Skończyła studia, z których była zadowolona: „Byłam szefem imprez masowych plus teatrzyk lalkowy, to jest taka okazja, gdzie sobie można rozwijać fantazję.” Los sprawił jednak, że już nigdy nie powróciła do reżyserii.

Migracja — motywacja

Zakochała się w całkiem nieoczekiwanym dla siebie miejscu i w zaskakującej sytuacji. Starsza siostra Zofii poznała w Polsce Macedończyka, który w raz z rodziną uciekł z ogarniętej wojną domową Grecji. Poznali sie w Lubinie i się w sobie zakochali, a po ślubie wyjechali do Macedonii, gdzie zamieszkali w Gostivarze. Pierwsze lata nie były łatwe pod względem ekonomicznym, w Polsce wiodło im się lepiej. Zaniepokojona o siostrę Zofia postanowiła odwiedzić ją i jej męża, by namówić ich do powrotu: „I jak przyjechałam namówić do powrotu, to niechcący zapoznałam mojego męża, a to był przypadek rzeczywiście”. Kiedy Zofia z koleżanką, którą zabrała ze sobą w podróż, spacerowała po centrum Skopje, Zofię w tłumie wypatrzył młody student, który dorabiał w czasie wolnym jako sprzedawca kartek świątecznych. Miał na imię Jordan. Wspólnie spędzili Sylwestra u jej siostry, a następnie przez około pół roku utrzymywali kontakt listowny. Latem przyjechał do niej do Polski z postanowieniem, że już zawsze będą razem i tak też się stało. Zofia, tak jak wcześniej jej siostra, wyjechała na stałe do Macedonii. Postawiła mężowi tylko jeden warunek: „Skopje, albo nigdzie”.

Migracja – adaptacja

Dwoje młodych, wykształconych i pełnych zapału ludzi to przepis na sukces, jednak czasami okazuje się, że los rzuca kłody pod nogi. Tak było w przypadku Zofii i Jordana. Ona nie mogła dostać legalnej pracy, bo miała kłopoty z uzyskaniem pozwolenia na stały pobyt. On nie mógł znaleźć pracy zgodnej ze swoim kierunkiem wykształcenia. Młodość i dużo zapału pomogło im przetrwać ten ciężki okres. Zofia nauczyła się języka macedońskiego i nawiązała bliższe relacje z Polakami tam mieszkającymi. Kiedy nie miała stałej pracy, udzielała się kulturalnie, na przykład organizując wystawy sztuki. Do Polski jeździła, gdy tylko mogła, ale nigdy nie zdecydowała się na powrót. W Macedonii urodzili się jej dwaj synowie, a następnie wnuki. Przez swoją pracę ma stały kontakt z Polakami, ale wśród Macedończyków ma również wielu przyjaciół i znajomych. W nowej ojczyźnie poczuła się jak u siebie w momencie, kiedy ludzie zaczęli witać się z nią na ulicy: „Tak, od momentu, kiedy mi wszyscy mówią «Dzień dobry! Jak się masz?».” Od kiedy ma pracę, która sprawia jej przyjemność, nie myśli o powrocie do Polski, bo w Macedonii jest wszystko, co dla niej najważniejsze. Rodzina, dom i praca.

Życie codzienne w Macedonii

Od zawsze była aktywna i chętna do pomocy. Dzięki postawie wyniesionej z domu rodzinnego doczekała się uznania ze strony Polskiego Rządu: „I to się wszystko do domu przenosi, tradycje, waleczność. Teraz dostałam medal z Ministerstwa Obrony. Pan minister mi przydzielił za działalność dla Polski zagranicą.” Bardzo dużo pracuje, ale to jej nie przeszkadza, bo to, czym się zajmuj, sprawia jej przyjemność. Kontakt z ludźmi i możność pomagania drugiej osobie to dla Zofii wymarzone zajęcie. Zajmuje się między innymi tłumaczeniami. W dalszym ciągu stara się utrzymywać relacje z członkami Towarzystwa Polonijnego, nie ma już na to tyle czasu, co kiedyś, ale gdy tylko ktoś się zwróci do niej z prośbą o pomoc, chętnie mu jej udzieli. Jeżeli uda jej się wygospodarować trochę wolnego czasu, to stara się go spożytkować na rozpieszczanie swoich wnucząt. Kultywowanie polskich tradycji do dziś jest dla niej ważne „To była rodzina z wielkimi tradycjami i te tradycje tak przylgnęły do mnie, że potem dalej starałam się je rozwijać. W dalszym ciągu staram się robić tu Boże Narodzenie.” Kiedyś jeździła do Polski kilka razy do roku, obecnie nie ma czasu na tak częste wyjazdy.

Tożsamość

Zofia, jest bardzo przywiązana do polskiej tradycji i kultury, ale nie odczuwa potrzeby deklarowania swojej tożsamości: „Nie ma znaczenia, my się nie określamy, my jesteśmy.” Ważne jest to, jakim człowiekiem jesteś, a to, jakiej jesteś narodowości, nie jest już tak istotne. Szanuje Polaków i ich wartości, ale nie ceni ich bardziej niż Macedończyków. Swoje serce „dzieli” między obydwa narody.