Teresa Prokopowicz-Šaurek
Skopje
1
2
3

Biografia

Teresa Prokopowicz Šaurek od ponad trzydziestu lat mieszka w Macedonii, w Skopju. Urodziła się w Polsce, w okolicach Łodzi. Ze względu na historie rodzinną i konflikt rodziny z władzami PRL jej rodzina często zmieniała miejsce zamieszkania. Od dziecka marzyła, żeby zostać lekarzem, jej drugą pasją byłą muzyka. W Polsce ukończyła średnią szkołę muzyczną. Jednak to medycynę wybrała na przedmiot studiów. W wieku dziewiętnastu lat rozpoczęła naukę na Akademii Medycznej w Łodzi. W Łodzi poznała też swojego męża, wtedy Jugosłowianina, dziś Macedończyka. Po niecałym roku znajomości postawiła wszystko jedną kartę i wyjechała z mężem do Macedonii. Nie znając dobrze języka odkładała myśl o medycynie na później i zaczęła studia na Akademii Muzycznej, na wydziale pedagogicznym, a następnie Literaturę Jugosłowiańską na Uniwersytecie Cyryla i Metodego w Skopju. Z takim wykształceniem trafiła do pracy w Radiu i Telewizji w Skopju. Pasja do muzyki wygrała. Jeszcze w trakcie jej studiów pojawiły się dzieci. Mimo to nie zrezygnowała ani z pracy, ani z życia rodzinnego. Jednocześnie pracowała w radiu, hobbystycznie pracowała z mężem przy realizacji sztuk radiowych i teatralnych, zajmuje się domem. W latach osiemdziesiątych angażowała się w działalność polonijną. W strukturach polonijnych działa nadal. Niestety, jak sama przyznaje, w radiu już nie pracuje.

Przed migracją

Teresa urodziła się w Polsce, w Pabianicach, w województwie łódzkim. Wraz z rodzicami i rodzeństwem często zmieniała miejsce zamieszkania. Głównym powodem była niechęć władz PRL-u do jej rodziny. „No więc ja w Polsce mieszkałam różnie, w różnych miejscowościach, dlatego że moi rodzice byli przerzucani, ciągle gdzie indziej. Ojciec z racji swojego pochodzenia był prześladowany, represjonowany w PRL-u, więc tym sposobem dawano mu do doznania, że jest pod pewnym takim okiem cały czas.” Od dziecka marzyła o medycynie. Być może inspiracją dla niej byli rodzice, oboje lekarze. Drugą pasją była muzyka. Początkowo jednak nie wiązała z nią życia. Ukończyła średnią szkołę muzyczną, ale na studia wybrała medycynę, na Akademii Medycznej w Łodzi. Studiów w Łodzi nie ukończyła. Na pierwszym roku, w wieku dziewiętnastu lat poznała swojego męża, Macedończyka przebywającego w Polsce na stypendium Rządu Polskiego. Mąż, wtedy jeszcze chłopak, był reżyserem teatralnym, jeździł po całej Polsce. Nie mieli zbyt dużo czasu, żeby się poznać.

Migracja — motywacja

Mimo że Teresa swojego obecnego męża znała nie cały rok. Mimo sprzeciwu rodziców, którzy chcieli, by w pierwszej kolejności ukończyła studia. Czy wreszcie mimo silnych więzi rodzinnych i przywiązania do kraju i do Łodzi Teresa zdecydowała się na wyjazd do Macedonii. A przed tym ślub w Polsce. Mąż Teresy kończył już stypendium a ona sama, przyznaje: „ja byłam bardzo zakochana to raz, po wtóre chciałam koniecznie jak gdyby znaleźć się w innej części świata trochę (…). Tak, że chciałam zobaczyć, jak wyglada prawdziwy świat, tak trochę inaczej.” Początkowo myślała też, że migracja potrwa chwilę, że nie przenosi się na stałe. Wir pracy, obowiązków domowych, nowe przyjaźnie, serdeczność rodziny męża oddaliły moment ewentualnego powrotu” . Główną motywacją była zatem miłość, wielka fascynacja mężem, tym, czym się zajmuje, ale też wielka ciekawość świata. Miłość stała się furtką, przez którą Teresa weszła w inną od PRL-owskiej rzeczywistość.

Teresa Prokopowicz-Šaurek

Migracja – adaptacja

Teresie trudno określić, kiedy poczuła się w Macedonii jak u siebie. Czy to w ogóle nastąpiło?
Cały czas tęskni za Polską i cały czas marzy i planuje powrót. Choć w jednej z kawiarnianych rozmów przyznała, że dzisiejszej Polski nie poznaje, gubi się w jej pośpiechu. Bardzo aktywne życie w Macedonii, praca w radiu, przy sztukach teatralnych, działalność polonijna, tłumaczenia książek, pomoc Polkom w zaadaptowaniu się w nowych warunkach życia: „Mimo że byłam bardzo mile przyjęta i przez rodzinę, i przez środowisko w pracy i na studiach również, ale ta tęsknota straszliwa za Łodzią, za Polską, za naszymi… no w ogóle, za rodziną, była tak silna, że ja cały czas myślałam, że to będzie, nooo… jakiś krótki okres czasu, a potem ja wrócę. I tak z tą myślą cały czas żyłam i jakoś tak szybko życie zaczęło się toczyć, bo potem już rozwinęła się rodzina, przyszły dzieci na świat i nie było czasu aż tak myśleć, życie pędziło swoja droga, trzeba było dzieci dać do szkoły, prawda. No i jakoś tak nie było czasu, to było tempo takie raczej podobne do dzisiejszego, zwłaszcza, że my zawsze mieliśmy z mężem pełne ręce roboty.”
Wszystko to sprawiło, że znalazła swoją niszę, swoje miejsce, ale też dzięki tak szerokiej działalności miała cały czas kontakt z Polską. Przyznaje też, że życie w Jugosławii było łatwiejsze, gdy je przyrówna zarówno do PRL-u, jak i do obecnej Macedonii. Jugosławia umożliwiała swobodę kontaktów, podróże, zabezpieczenie ekonomiczne. Teraźniejszość rozczarowuje, w ocenie Teresy na pewno jest trudniejsza dla młodych ludzi.

Życie codzienne w Macedonii

Obecnie Teresa jest już na emeryturze. Przez całe życie pracowała w radiu jako realizator dźwięku. Dzięki tej pracy miała też stały kontakt z Polską, współpracowała z Polskim Radiem, promowała polskich artystów. Prócz wykonywania pracy zawodowej zajmowała się domem, gdzie dbała o zachowanie języka polskiego, ale też tradycji związanych ze świętami Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. Jak podkreśla, zawsze jednak idzie to w parze z poznawaniem i przestrzeganiem tradycji z domu męża i kraju, w którym żyje. W latach osiemdziesiątych, w związku z niepokojącymi wiadomościami z Polski na temat strajków i wprowadzeniem Stanu Wojennego, zaangażowała się w tworzenie pierwszego towarzystwa polonijnego. W tej chwili jest prezeską jednego z trzech towarzystw polonijnych „Klub Polonia”, powstałego na bazie Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Macedońskiej. Nadal stara się aktywizować Polaków, głównie Polki mieszkające w Macedonii, organizuje wieczory poezji czy spotkania świąteczne. Często tez organizuje pomoc dla rodzin uboższych, ludzi starszych czy kobiet uwikłanych w nieudane małżeństwa. Na co dzień chętnie też przyjmuje gości i opowiada im o Macedonii, częstując przy tym ciastem i figami z ogrodu. Jej ulubionym miejscem w kraju jest Ochryd oraz ulica przy Stowarzyszeniu Pisarzy Macedońskich w Skopju.

Tożsamość

Teresa czuje się Polką. Co do tego nigdy nie ma wątpliwości. Podkreśla to działalnością w Towarzystwie Polonijnym. Na co dzień też starała się i stara przekazać innym wiedzę o Polsce, zainteresowanie jej historią, kulturą, językiem. Język jest dla niej wyznacznikiem tożsamości, język, którego nie można zapomnieć i którego powinno się uczyć kolejne pokolenia. Jej dzieci, wnuki, a także mąż mówią po polsku. Cały dom ma też wiele polskich elementów, obrazów, pamiątek, a przede wszystkim mnóstwo książek. W telewizorze często nastawiony jest program TV Polonia. Do kuchni Teresa też wprowadziła wiele polskich elementów, zwłaszcza przy okazji świąt dba o smak potraw, postrzegany jako tradycyjny. Dlatego znajomi przywożą jej już we wrześniu grzyby z Polski. O Macedończykach często mówi „oni”, ale Macedonia jest też jest jej krajem. Ma tu swoje ulubione miejsca, przyjaciół, piękne wspomnienia i dużo planów. O powrocie do Polski cały czas jednak marzy.