Renata Gałązka-Vasiliev
57 lat, Strumica
1
2
3

Biografia

Renata urodziła się w Grójcu w rodzinie wojskowych. Mieszkała tam jednak tylko rok – rodzina przeniosła się do Nowego Dworu Mazowieckiego, gdzie Renata skończyła szkołę podstawową i średnią. Studiowała biologię w Siedlcach, tam też poznała swojego przyszłego męża – wtedy studenta warszawskiej ASP pochodzącego z Jugosławii. Wkrótce po skończeniu studiów, w 1978 roku wzięli ślub i przenieśli się do Macedonii. Pierwsze lata w ówczesnej Jugosławii wspomina jako ciężkie – ze względu na warunki materialne, w których żyli. Kiedy jednak mąż otrzymał mieszkanie w Strumicy, a potem ona dostała pracę w państwowym przedsiębiorstwie rolniczym, sytuacja się polepszyła. Po upadku Jugosławii i bankructwie firmy, w której pracowała, założyła sklep ze zdrową żywnością w centrum Strumicy. Prowadziła również własny program w telewizji, gdzie udzielała porad na temat zdrowego żywienia. Choroba męża zmusiła ją do rezygnacji z kariery. Teraz stara się organizować wymianę kulturalną między Polską a Macedonią, tłumaczy także poezję – niedawno w Polsce wyszedł pierwszy tomik macedońskiej poetki w jej tłumaczeniu.

Przed migracją

Renata Gałązka urodziła się w 1955 roku w Grójcu. W mieście tym mieszkała jednak bardzo krótko – jej ojciec był oficerem Wojska Polskiego i kiedy miała rok, został przeniesiony do Nowego Dworu Mazowieckiego. Dzieciństwo spędziła w Twierdzy Modlin, później jej rodzina zamieszkała w samym Nowym Dworze. Tam też skończyła szkołę średnią. Studiowała w Wyższej Szkole Pedagogiczno -Rolniczej w Siedlcach, gdzie uzyskała dyplom biochemika zwierząt. W trakcie studiów działała również w siedleckim klubie studenckim „Limes”, gdzie zajmowała się między innymi organizacją wystaw. I to właśnie tam poznała swojego przyszłego męża – Niče, młodego jugosłowiańskiego malarza z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Znajomość się rozwijała – chodzili razem na wystawy, do teatru; Renata często zapraszała Niče na obiad do domu rodziców. Po roku znajomości postanowili wziąć ślub. Długo zastanawiali się, gdzie wspólnie zamieszkać. Renata miała propozycje pracy w Nowym Dworze jako nauczycielka biologii oraz w Siedlcach – w laboratorium kryminalistycznym. Ostatecznie jednak wybrali rodzinny kraj Niče.

Migracja — motywacja

Renata i Niče wzięli cichy ślub w Polsce. Młodzi nie chcieli żadnych uroczystych ceremonii – pan młody zapomniał nawet o wiązance ślubnej! Rodzice Renaty wymusili jednak zorganizowanie chociaż skromnego przyjęcia, zaproszono jedynie najbliższą rodzinę ze strony panny młodej. Wkrótce po ślubie przeprowadzili się do Macedonii, chociaż oboje czuli się – i nadal czują – silnie związani z Polską. Niče radził się nawet swojego profesora z ASP i to on podobno ostatecznie ich przekonał do wyjazdu. Coraz mniej stabilna sytuacja w Polsce (rodziła się właśnie Solidarność i wkrótce miał zacząć się stan wojenny) i niezmiennie wyższy poziom życia w ówczesnej Jugosławii były decydującymi argumentami za migracją do Macedonii.

Renata Gałązka-Vasiliev

Migracja – adaptacja

Jeszcze przed wyjazdem koleżanki studiujące slawistykę przestrzegały Renatę, że Macedonia różni się od reszty Jugosławii kulturą, zwyczajami. Mąż też zresztą raczej krytycznie oceniał swoich rodaków. Zanim przyjechali osiedlić się w Macedonii, wybrali się jeszcze na wakacje nad Adriatyk, do Puli. Strumica – niestety – zrobiła na Renacie gorsze wrażenie: „Jak przyjechałam do Strumicy, to też na przystanku autobusowym było bardzo dużo kurzu, takie słońce piekące… Byłam bardzo zmęczona i to też negatywnie na mnie wpłynęło.” Wkrótce jednak przekonała się, że nie jest tak źle. Poziom życia był podobny, życie towarzyskie rozwinięte. „Jak przeczytałam kiedyś w takim czasopiśmie studenckim «Itd.»: jeżeli chcesz zobaczyć, gdzie jest raj na świecie, to pojedź do Jugosławii. No, i to nie była wiadomość oszukana. Widziałam tę różnicę w standardzie ekonomicznym i widziałam, że ci ludzie są szczęśliwi.”
Z początku zamieszkali w domu rodzinnym Ničego w podstrumickiej wsi Dabile. Przez pierwszych kilka dni poznawała po kolei wszystkich mieszkańców wsi, rodzinę po rodzinie. Przychodzili, jakby umówieni, po dwie, trzy rodziny dziennie. Teściowa przyjęła ją bardzo serdecznie, ale też na samym początku spytała, czy Renata umie prać. Ręcznie, bo w domu nie było pralki. Renata nie była przyzwyczajona do tradycyjnego bałkańskiego podziału pracy i prymitywnych warunków życia, dlatego, niedługo po urodzeniu córki, wyjechała do Polski. Tam przeczekała, aż Niče dostanie dobrą pracę i – co już miał obiecane – mieszkanie. Po kilku miesiącach się to udało – Niče został scenografem w teatrze – i Renata wróciła już na stałe do Macedonii.

Życie codzienne w Macedonii

Pierwszym miejscem pracy w Macedonii (wtedy jeszcze w Jugosławii) było państwowe przedsiębiorstwo zajmujące się handlem artykułami rolniczymi. Renata chciała założyć w nim laboratorium badania jakości nasion, nie udało się jej jednak przekonać do tego dyrekcji. W związku z tym zamiast pracować w swoim wyuczonym zawodzie została zaopatrzeniowcem sieci tzw. aptek rolniczych. Po rozpadzie Jugosławii straciła pracę, ale wkrótce otworzyła w centrum Strumicy sklepik ze zdrową żywnością. Tak zaczęła się jej kariera jako ekspertki od zdrowego żywienia. Prowadziła na ten temat program – na początku w lokalnej telewizji w Strumicy, potem w ogólnomacedońskiej stacji A1. Stała się osobą rozpoznawalną. Program telewizyjny przysparzał też klientów jej sklepikowi. Ludzie przychodzili jednak częściej po porady – a tych udzielała chętnie – rzadziej zaś coś kupowali i stosowali się do nich, kiedy rzeczywiście mieli już problemy zdrowotne. Podobnie było z jej mężem – codziennie przygotowywała dla niego makrobiotyczny obiad, ale on i tak w tajemnicy chodził potem na kebapy i pleskawice [grillowany kawałek mięsa, może być z wołowiny lub baraniny]. Skończyło się to poważną chorobą i operacją. Dopiero wtedy mąż docenił starania Renaty. Ona zaś musiała zrezygnować z pracy i kariery, żeby się nim zająć.
Teraz pracuje w domu – makrobiotyką zajmuje się tylko praktycznie. Tłumaczy też poezję macedońską na język polski – w 2010 roku ukazał się tomik „Kotwica Noego” Vesny Acevskiej w jej tłumaczeniu; teraz planuje wydanie tłumaczenia poezji polskiej na macedoński. Stara się też utrzymywać kontakt z Polską, organizując wymianę artystyczną – zaprasza polskich artystów na mające wieloletnią tradycję międzynarodowe plenery malarskie w Strumicy.

Tożsamość

Czuje się Polką. W zasadzie nie czuje się związana z Macedonią, chociaż jej polska rodzina zarzuca jej czasem, że się zmacedonizowała – lubi tańczyć ora [tradycyjny bałkański taniec tańczony w kręgu, najczęściej podczas wesel i innych ważnych uroczystości], wtrąca czasem macedońskie wyrazy… Niemniej wciąż myśli o powrocie do kraju. Teraz, kiedy mąż jest na emeryturze, w zasadzie niewiele ich trzyma w Strumicy.
Boli ją to, że Macedończycy wciąż pamiętają Polaków jako handlarzy, którzy przyjeżdżali w czasach przed rozpadem Jugosławii.