Marianna Georgievska
Tetovo
1
2
3

Biografia

Maryla urodziła się w Koninie. Pochodzi z wielodzietnej rodziny – miała aż ośmioro rodzeństwa, czterech braci i cztery siostry. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczęła naukę w Kole w technikum handlowym. Zaraz potem wyjechała na Śląsk, do Leśnej, gdyż tam łatwiej można było znaleźć pracę. To właśnie w Leśnej poznała swojego męża – Macedończyka z Macedonii Egejskiej, który trafił do Polski jako uchodźca. Po dwóch latach znajomości wzięli ślub. Do Macedonii wyjechała wraz z nim w 1975 roku. Ponieważ zaproszenie do Macedonii obejmowało również gwarancję otrzymania pracy, od razu po przyjeździe została zatrudniona w sklepie. Urodziło im się dwóch synów – dziś jeden z nich mieszka w Polsce, a drugi w Skopju. Mają też wnuki, które są źródłem wielkiej radości Maryli.
Mimo że do Macedonii wyemigrowała prawie czterdzieści lat temu, wciąż tęskni za krajem lat młodości.

Przed migracją

Maryla pochodzi z Konina. Miała ośmioro rodzeństwa – cztery siostry i czterech braci. Przez całe życie czuła się z nim bardzo związana, a po wyjeździe do Macedonii bardzo za nimi tęskniła: „Tak było mi ciężko… Siostry miałam cztery, cztery bracia, rodzinę, koleżanki, pełno… A tu jak przyszłam, nie mam nikogo – sama”.
Po ukończeniu szkoły podstawowej zaczęła naukę w technikum handlowym w Koninie. Potem wyjechała do pracy w Leśnej, gdzie poznała swojego przyszłego męża. Po dwóch latach „chodzenia” ze sobą zdecydowali się wziąć ślub. Koleżanki przestrzegały ją, że mąż po ślubie będzie chciał wyjechać do Jugosławii, lecz ona nie zważając na ich przestrogi, zgodziła się zostać jego żoną. Czas pokazał, że to jej przyjaciółki miały rację – kilka miesięcy po ślubie mąż Maryli złożył dokumenty w ambasadzie w celu otrzymania paszportu i zgody na wyjazd.

Migracja — motywacja

Wyjeżdżając do Leśnej do pracy Maryla z pewnością nie spodziewała się, że ta decyzja w tak wielkim stopniu wpłynie na jej późniejsze życie. To właśnie tam poznała swojego przyszłego męża – Macedończyka z Macedonii Egejskiej, który trafił do Polski jako uchodźca po wojnie domowej w Grecji. Po dwóch latach znajomości wzięli ślub. Niedługo potem maż złożył dokumenty w ambasadzie, by wyjechać z rodziną do Macedonii. Maryla mówi, że zgodziła się opuścić Polskę ze względu na dobro dzieci. Jednak jak sama przyznaje, gdyby postanowiła zostać w kraju, mąż z pewnością nie wyjechałby bez niej i bez dzieci.
Wyjazd do Macedonii był dla niej bardzo trudnym doświadczeniem – w kraju zostało jej liczne rodzeństwo, z którym czuła się mocno związana. Musiała również zostawić swoje koleżanki ze szkoły. Wszystkie te okoliczności złożyły się na to, że początkowo Macedonia nie przypadła jej do gustu – tęskniła za bliskimi. Mimo że w owych czasach trudniej było podtrzymać kontakt na odległość, Maryli przez długi czas udawało się nie stracić łączących ją z Polską więzi: „ja to mam dużo znajomych, kiedy pojadę, to nie wiem… do tej pory to jakoś się kontaktowaliśmy, a teraz wszystko już… każdy ma swoją rodzinę, dzieci, wnuci, już nie jest tak. A jak był człowiek młodszy, to było inaczej.”

Marianna Georgievska

Migracja – adaptacja

W chwili przyjazdu do Macedonii zarówno Maryla, jak i jej mąż mieli zagwarantowaną pracę i mieszkanie. Jednak przyjazd do Jugosławii na preferencyjnych zasadach miał swoje wady. Jako żona „Egejczyka” była traktowana w Tetovie jako „Egejka” – a tak zwani „Egejczycy”, czyli uchodźcy z Macedonii Egejskiej, nie cieszyli się w Tetovie zbytnią sympatią: „jak pracowałam z tetovczanami, to caly czas Egejcy takvie [tacy], Egejcy vakvie [owacy]… Znaczy, że «przyszli tutaj, pracę dostali, mieszkanie dostali, a my nie możemy nic dostać, my musimy kupować» (…) I gadali na nas: «wy takie».”
W Macedonii bardzo przeszkadza jej brud na ulicach i powszechny zwyczaj wyrzucania śmieci nie do koszy (których i tak w zasadzie nie ma), lecz prosto na ulicę. Niejednokrotnie próbowała zwracać uwagę dzieciom: „ja to jak przyjechałam tutaj, to się kłóciłam, latałam tutaj, poszliśmy sobie tutaj, na boisko sportowe, tam poszliśmy, i poszłam z dziećmi, i kupiliśmy pomarańcze, patrzę: nie ma nigdzie śmietnika (…) i dzieci jakieś idą i cukierka czy coś i rzuca papierka «wróć się – żem ja mówię – weź ten papierek». Na początku tak robiłam, bo nie mogłam przeżyć tego, jak można rzucić.”
Żałuje też, że Macedończycy nie mają w zwyczaju tańczyć: „czy urodziny, czy tego, to żeśmy byli, to wszyscy tego, muzyka pięknie grała. Mówię, że tu trzeba Polaków żeby tańczyli, bo zaraz będą tańczyć. A tu nie, każdy słucha se, je i muzyka se gra… Ja się też zastanawiałam: dlaczego ludzie nie tańczą, taka ładna muzyka, ja mówię – tu trzeba Polaków.”

Życie codzienne w Macedonii

Obecnie Maryla jest na rencie. Czuje, że do dzisiejszego dnia nie udało jej się w pełni zaklimatyzować w Macedonii. Niestety, problemy ze zdrowiem uniemożliwiają jej przyjazd do Polski – w tym roku miała nareszcie, po czteroletniej przerwie, przyjechać w odwiedziny do rodziny, ale uległa wypadkowi. Jak sama zauważa, tęsknota za krajem z wiekiem staje się co raz większa. Szczególnie wzruszyła się ostatnio, gdy syn przy okazji wizyty w Polsce zrobił zdjęcia miejsca, gdzie kiedyś mieszkała: „Na młode lata człowiek tyle nie tęsknił, a teraz na stare lata ciężko bardzo, ciężko… Wszystko, wszystko się pamięta… Syn był mi teraz w Polsce i mi przywiózł wszystko, miał te aparaty i tam, gdzie ja mieszkałam, to nagrane jest, siostry, bracia, rodzina cała. I mi przyniósł kompjuter i mi pokazywał. Ja myślałam, że mi serce pęknie.” Za Polską tęskni szczególnie przy okazji świąt, gdy rodzina dzwoni do niej z życzeniami, a ona nie może być z nimi w tym szczególnym czasie.
Wielkim źródłem radości są dziś dla niej wnuki. Cieszy się, że mają kontakt z polską kulturą, że znają piosenki, wierszyki. Ostatnio jej wnuczka była na wycieczce w Polsce i była zachwycona tym, że ma okazje jeść dania podobne do tych, które szykuje dla niej babcia. Jak wspominała Maryla: „Mówi: «babciu, takie same zupki jadłam, jak ty mi robisz». A ja się pytam «lepsze czy gorsze?» «Nie – mówi – ty lepsze robisz».”

Tożsamość

Maryla czuje się Polką. Mimo czterdziestu lat na emigracji kultywuje polskie tradycje i czuje, że nie udało jej się w pełni zaaklimatyzować w Macedonii. Jednak mimo całej sympatii, jaką żywi względem rodakó w, dostrzega zmiany, jakim uległo polskie społeczeństwo. Jej zdaniem ludzie stali się chłodniejsi. Smuci ją też ich interesowność