Ewa Dombrowska-Galabowska
64 lata Delčewo
1
2

Biografia

Ewa dwie trzecie życia (a nawet trochę więcej) spędziła w Macedonii – w Berowie i Delčewie; pierwsze dwadzieścia lat zaś (urodziła się w 1948 roku) w Poznaniu, gdzie jeszcze przed maturą poznała swojego przyszłego męża. Do Macedonii na stałe wyjechała rok po skończeniu szkoły średniej, w 1968 roku i w Berowie wzięła skromny ślub. Wkrótce przeprowadziła się z mężem do Delčeva i zaczęła tam pracę. Urodziła dwóch synów – Aleksandra (1970) i Igora (1977). Przez pierwsze osiem lat życia w Macedonii nie miała obywatelstwa jugosłowiańskiego i musiała przedłużać pobyt w Wydziale Spraw Zagranicznych w Belgradzie. Dopiero w 1976 dostała obywatelstwo, ale musiała się zrzec polskiego. Od kilku lat stara się o przywrócenie obywatelstwa polskiego.

Przed migracją

Ewa pierwsze dwadzieścia lat życia spędziła w Poznaniu. Urodziła się w 1948 roku w rodzinie robotników jako najstarsza z czterech sióstr. Mieszkali w bloku niedaleko Jeziora Maltańskiego. Jej matka pochodziła z Wilna (mówiła po polsku i po litewsku) i zajmowała się domem, ojciec zaś był robotnikiem w „Polmosie” a potem w fabryce „Polleny”. W Poznaniu w 1967 roku skończyła X Liceum Ogólnokształcące i zaczęła pracę w poznańskim oddziale banku PKO. Znała jednak już wtedy swojego przyszłego męża. Po przepracowaniu czterech miesięcy w Polsce, w maju 1968 roku przeprowadziła się do Jugosławii.

Migracja — motywacja

Przyszłego męża poznała się na plaży. W przeciwieństwie jednak do wielu kobiet, które emigrowały na Bałkany, Ewa nie musiała wyjeżdżać do Bułgarii. Plaża znajdowała się nad zbiornikiem Rusałka w Poznaniu i to Mitko, obecnie jej małżonek, przyjechał do Polski na praktyki (studiował w Skopju ekonomię). Oboje wspominają, że poznali się dzięki młodszej siostrze Ewy, która była bardziej śmiała i zapoznała ich ze sobą. Spotykali się ze sobą przez kilka tygodni, potem Mitko wyjechał do Jugosławii i tylko do siebie pisali. W następnym roku, już po maturze, Ewa przyjechała na wakacje do Jugosławii – poza rodzinnym miastem narzeczonego byli w Belgradzie, Skopju, Strumicy. Po roku przyjechała do Macedonii na stałe.
Matka do końca nie chciała się pogodzić z wyjazdem córki. Kiedy Mitko przyjechał, żeby zabrać ją do swojego kraju, to jeszcze w drzwiach, w dniu wyjazdu mówiła: Pomyśl, jeszcze jest czas, żeby się zdecydować! Ewa była już jednak zdecydowana – zakochana, wyjeżdżała, żeby wziąć ślub i zostać z mężem. Pobrali się w lipcu w Berowie i zamieszkali w mieszkaniu męża.

Ewa Dombrowska-Galabowska

Migracja – adaptacja

Została przyjęta życzliwie. Chociaż z rodziną męża nie miała zbyt wiele kontaktu – kiedy brali ślub, on miał już pracę, własne mieszkanie. Poza tym jego matka zmarła, gdy chodził jeszcze do szkoły, a ojciec zajmował się czworgiem jego młodszego rodzeństwa. Przez dwa lata mieszkali w Berowie, potem mąż dostał posadę w Delčevie, przenieśli się tam tuż przed urodzeniem pierwszego syna – Aleksandra.Ewa, ucząca się dopiero języka i bez jugosłowiańskiego obywatelstwa, długo nie mogła znaleźć pracy. Dzięki znajomościom męża udało jej się w końcu, po dwóch latach, znaleźć pracę w fabryce „Frotirka” produkującej ręczniki. Pracowała w księgowości. Uciążliwe formalności, które musiała powtarzać, żeby przedłużać swój pobyt w Jugosławii, skłoniły ją starań o obywatelstwo jugosłowiańskie. Udało się je uzyskać dopiero w 1976 roku – przy okazji jednak musiała zrzec się obywatelstwa polskiego.
W 1977 roku urodziła drugiego syna, Igora. Ten teraz mieszka we Francji, gdzie skończył studia (fotograficzne i filmowe – drugi fakultet po turystyce w Macedonii) i się ożenił.

Życie codzienne w Macedonii

W przedsiębiorstwie „Frotirka” Ewa pracowała do czasu, kiedy w 2000 roku zakład został sprywatyzowany. Teraz zajmuje się domem i jedenastoletnim wnukiem (w czym pomaga jej mąż, co jak na macedońskie warunki jest osobliwością). Razem z mężem często jeżdżą na działkę w górach, blisko Berowa, skąd mają świeże owoce i warzywa. Bardzo często spędzają czas z przyjaciółmi (chociaż z wiekiem te kontakty się rozluźniają) były takie tygodnie, że ani jednego wieczoru nie spędzili sami w domu…
Mimo że i Ewa, i Mitko dobrze mówią po polsku, w domu zawsze używali raczej macedońskiego. Czasem oglądają polską telewizję. Z synami rozmawiali głównie po macedońsku, ale starali się też nauczyć ich polskiego. Młodszy syn miał do tej nauki więcej serca, chciał nawet iść na studia do Polski, ale teraz, kiedy mieszka we Francji, polski nie jest mu szczególnie potrzebny.
Ewa kontaktuje się ciągle z Polską – obecnie głównie przez internet: na Skypie rozmawia z siostrami w Polsce i z synem we Francji. Kiedyś siostry Ewy przyjeżdżały do nich w odwiedziny, teraz taka podróż jest dla nich i za długa, i zbyt kosztowna. Dlatego co jakiś czas to oni przyjeżdżają odwiedzić rodzinę w Poznaniu – wcześniej Ewa jeździła z mężem samochodem, dziś taka droga jest dla nich ciężka i podróżują samolotem. W związku z tym nie mogą, jak kiedyś, przywozić z Polski zbyt wielu pamiątek.